Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trening. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trening. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 czerwca 2011

Obóz przed EYOCem

W sobotę kolejny raz ruszyłem pociągiem w stronę Wrocławia. Tym razem na obóz oraz Mistrzostwa Europy. Pierwszego dnia mieliśmy zaplanowany start w Mistrzostwach Wrocławia w sprincie w niedziele klasyk w Pucharze Ślęży, a w kolejnych dniach mini obóz techniczny i łapanie świeżości na ME.

Sprint, który przyszło mi wystartować, uważam za najlepszy jaki biegałem w tym roku (nie byłem na Bobrach). Kadra młodzieżowców i juniorów, idealna mapa( do wbiegu w żółte), trasa ciekawa technicznie oraz wzorcowa organizacja sprawiała, że na tak kameralnych zawodach czułem się genialnie. Biegowo było bardzo dobrze, technicznie również to również. Dzięki kilku wskazówkom Hewiego, trasa po osiedlu nie sprawiła mi żadnych problemów. Dwa błędy pojawiał się na 13 i 14pkt, było to po części spowodowane błędami na mapie oraz tym, że musiałem przecierać ścieżki w metrowej trawie. Wygrałem i to się liczy. Dzięki Hewi !


W niedziele przyszło mi zmagać się w Pucharze Ślęży. Strasznie wymagający teren, jak i trasa 6,7km i 300m w górę, ta sama organizacja co dzień wcześniej, czyli to co Grabczyk lubi najbardziej. Bałem się, że po tak mocno bieganym sprincie będę miał „powiązane” nogi. Jednak na trasie miło się zaskoczyłem. Noga strasznie podawała, miejscami aż za mocno. Przez to zrobiłem dwa głupie błędy na 2pkt 1’50’’ i 4pkt 1’30’’ oraz kilka 20’’. Tak jak powtarzałem fizycznie była bajka, lecz szkoda głupich błędów, dlatego bieg zaliczyłbym do tych przeciętnych, po mimo kolejnego zwycięstwa.



Obóz rozpoczęliśmy w poniedziałek pierwszym i ostatnim mocnym akcentem jakim był start pierwszych zmian. Czułem się, że jestem zmęczony, jednak gdy przyszło do biegu był luz w kroku ( napawa optymizmem). Z biegu jestem zadowolony, pomimo że podbiłem złą jedynkę (biegaliśmy na same lampiony), wróciłem się i na 3pkt byłem z powrotem w czubie. Przez większość biegu kontrolowałem to co się dzieje w lesie, po za 1pkt i dobiegiem do mety bieg uznałbym za bardzo dobry.

Dziś przyszło nam biegać 4 pętelki po 700m i 5pkt. + 4km OWB i rytmy. Biegałem je strasznie spokojnie, by odpocząć po ostatnich w miarę mocnych 3 dniach. Jutro mam w planie krótkie wybieganie połączone BC1 oraz rytmami. Czwartek to już wyjazd na zawody, rozpoznanie na model event i od piątku walka, Trzymajcie kciuki ;)





Co do parametrów tras, to trochę mnie zaskoczył klasyk. 9,5km i 265m w górę, przewidywany czas zwycięscy 50’, po ok. 5’/km!!! Będzie ciekawie ;D

Zapraszam do śledzenia wyników na żywo na stronie Mistrzostw !!

piątek, 22 kwietnia 2011

cd. Česká republika

Zakwaterowani byliśmy w fajnym ośrodku nad rzeką, przy murach miejscowego zamku. Dwuosobowe pokoje z łazienką z różnie odbierającym Internetem. Jedynie posiłki były dość specyficzne.

Od poniedziałku rozpoczęliśmy obozową rzeczywistość. Rzeczywistość którą rzadko spotykamy nawet na zawodach w Polsce. Wyglądała ona tak: wszystko punktualnie, sportident, punkty idealnie rozstawione ( na małych lampionach), wodopoje na mecie, PIKOTOGRAMY na każdy bieg, po każdym treningu analiza międzyczasów, wymagające technicznie i fizycznie trasy, oraz treningi które odbywaliśmy z kadrą Belgii i wspomnianymi Finami.











Ciąg dalszy poniżej ;)

niedziela, 6 marca 2011

Powrót po 21 dniach "ściemniania"


Kończący się tydzień był dla mnie jednym z tych cięższych w tym okresie przygotowawczym. Związane było to z kontuzjami jakie trapiły mnie przez ostatnie 3 tygodnia. Przez tydzień miałem tak naciągnięty mięsień czworogłowy. Pokonywanie schodów nie obywało się bez grymasu na twarzy. Potem, gdy puściło udo zaczęły się problemy z pachwinami. Trening przeplatany dwoma dniami przerwy i tak w kółko. Dopiero w tym tygodniu rozpocząłem normalny trening i to ruszyłem z wysokiego „C” aby szybko odbudować formę z przed kilkunastu dni. Początki były ciężkie jednak już wszystko jest jak należy, a co ważne chęci do treningu są większe niż przed przerwą ;)

Po za tym dziś udało mi się połączyć wybieganie z 12km treningiem na mapie(w sumie 21km). Wymagający korytarz w skali 1:15000 był pięknym zwieńczeniem mocno przepracowanego tygodnia;)